Eksploracja parku narodowego Bukit Barisan Selatan na Sumatrze (Indonezja), 2025

Jeżeli szukasz nocnego życia w nadmorskich kurortach czy w centrach imprezowych wielkich miast, komfortowego choć nudnego nicnierobienia lub zwiedzania spektakularnych zabytków ery przedplastykowej, to na pewno Sumatra nie jest dla ciebie. Jeśli zaś szukasz prawdziwej egzotyki, nie skażonej cywilizacją tropikalnej przyrody, możliwości degustacji absolutnie bezkonkurencyjnej azjatyckiej kuchni oraz najlepszej na świecie sumatrzańskiej kawy, jeśli chcesz spróbować smaku egzotycznych owoców, o których istnieniu wcześniej nawet nie słyszałeś, to zdecydowanie będzie to miejsce właśnie dla ciebie.
Zobaczysz tu wiele egzotycznych roślin i zwierząt (w tym endemicznych) w ich naturalnym środowisku takich jak największy czy najwyższy kwiat na świecie (tj. raflezja Arnolda i dziwidło olbrzymie), rozwrzeszczane o poranku gibbony w lesie deszczowym czy agresywne makaki żebrzące przy asfaltowych drogach. Bez trudu znajdziesz też oceaniczne rajskie plaże, gdzie w zasięgu wzroku nie będzie nikogo innego oprócz ciebie, oraz będziesz mógł zatopić się w morzu wielkomiejskich slumsów odkrywając ulica po ulicy ich kolejne zaułki. Przy odrobinie szczęścia nie spotkasz białego człowieka nawet przez kilka tygodni i najprawdopodobniej nie będziesz miał ani jednej okazji by podszlifować swoją znajomość języka angielskiego. A na koniec dokonasz przełomowego dla siebie odkrycia, że upływ czasu to rzecz względna, że czas specjalnie gdzieś się zatrzymał tylko po to, by gdzie indziej mógł pędzić jak hipersoniczna rakieta.


Indonezja. Na czerwono jest zaznaczona Sumatra, a kolorem zielonym oznaczono pozostałe 18 tysięcy wysp.


Zadziwiające podobieństwo godeł i flag Indonezji i Polski.


Mapa Sumatry (źródło: Internet).


RELIGIE

Dominującą religią na Sumatrze jest islam, który ma aż 87% wyznawców. W zależności od regionu, występują tu różne jego odmiany, zaczynając od tradycyjnej poprzez modernistyczną aż po taką, w której obowiązuje prawo szariatu. Stałym elementem wyspy są okazałe meczety wznoszące się ponad dachami otaczającej zabudowy, regularne odgłosy modlitw z głośników zainstalowanych na minaretach, które rozchodzą się po okolicznych ulicach, oraz wyznawcy odziani w tradycyjne muzułmańskie stroje.
Pozostałe religie stanowi tu chrześcijaństwo, buddyzm, hinduizm i animizm. Jednak nie są one aż tak widoczne w lokalnym krajobrazie.


Bardzo wymowny mural przedstawiający dominujące religie w Indonezji: hinduizm, protestantyzm, islam, chrześcijaństwo i buddyzm.

ISLAM


Miejsce dla modlitw dla muzułmanów na lotnisku w Dżakarcie.























HINDUIZM


Hinduska świątynia. Nad wejściem jest napis w języku gudżarati (zach. Indie), a wewnątrz widnieją również napisy w języku chińskim.








TRANSPORT PUBLICZNY

Podróżowanie po Sumatrze jest nie lada wyzwaniem. Transport kolejowy w zasadzie nie funkcjonuje (są zbudowane jedynie trzy krótkie nitki, co w skali powierzchni wyspy nie ma żadnego znaczenia). Transport autobusowy jest wprawdzie rozbudowany, ale jest skrajnie nieefektywny. Na przykład na dworcach autobusowych w dużych miastach nie istnieją tablice z rozkładem jazdy a autobusy odjeżdżają tam, gdzie akurat pojawiło się większe zapotrzebowanie (efekt jest taki, że autobusy godzinami a czasem i całymi dniami oczekują na kurs). Natomiast w mniejszych miejscowościach trzeba czekać na autobus w dowolnym miejscu przy przelotowej drodze aż do skutku, bez jakiejkolwiek gwarancji jego przyjazdu tego dnia. Stąd, między miastami najlepiej jest podróżować nieoznakowanymi taksówkami zbiorowymi. Jednak zebranie niezbędnej kolekcji numerów telefonów do kierowców kursujących na określonych trasach pochłania naprawdę sporo czasu oraz wymaga dużej cierpliwości. Taksówki zbiorowe ruszają na trasę dopiero po skompletowaniu pasażerów, co sprawia, że czas oczekiwania nawet na popularnych trasach może wydłużyć się o jeden dzień, ale mają też dużego plusa, bo godzinę przed przyjazdem kierowcy dają znać o przybyciu i przewożą pasażerów do miejsca docelowego pod same drzwi.
W dużych miastach transport publiczny praktycznie nie istnieje. Na pewno w ponad dwumilionowym Bandar Lampung nie ma czegoś takiego jak autobusy czy tramwaje. Za to funkcjonują tu na ogół nie oznakowane taksówki samochodowe i na ogół oznakowane taksówki motocyklowe. Stąd, bardzo przydatna jest jedyna działająca mobilna aplikacja taksówkowa Grab. Jednak trzeba mieć świadomość tego, że ulice są tu zakorkowane niemal przez całą dobę, a to skutkuje długim czasem oczekiwania na taksówkę i znacznie wydłużonym czasem jej przejazdu do miejsca docelowego.


Jeden z czterech dworców autobusowych w Bandar Lampung, z którego po prawie dziesięciu godzinach oczekiwania ruszyłem taksówką zbiorową na podbój Sumatry.


Na dworcu nie było tłoku, więc po placu manewrowym bezstresowo spacerowały sobie kury.


Oczekiwanie na autobus na największym dworcu autobusowym w Bandar Lampung. Te panie są tu pierwsze, więc muszą mieć dużo szczęścia, by jeszcze dziś dotrzeć do celu.
Naklejony na szybach okiennych budynku wykaz miejscowości, do których jeżdżą autobusy, to tylko pusta reklama. Autobusy pojadą dokądkolwiek, byleby zebrał się komplet pasażerów.


Gdy nie ma szans na zebranie kompletu pasażerów do autobusu, z pomocą przychodzą znacznie droższe prywatne samochody funkcjonujące jako zbiorowe taksówki. Mi przypadło ekskluzywne miejsce z przodu obok kierowcy. Ponadto, był to mój jedyny przejazd taksówką zbiorową bez żywego inwentarza.


Pan kierowca dosłownie i w przenośni zjadł zęby na wożeniu pasażerów.


Ten autobus najpierw spóźnił się dwie godziny (wdychanie spalin i kurzu z drogi w spiekocie tropikalnego słońca podczas oczekiwania na transport sprawia, że liczy się każdą minutę), potem zepsuł się na trasie a podczas przejazdu przez dżunglę kierowca musiał "przekonać" wyłudzające pożywienie makaki do usunięcia się z asfaltowej drogi. Na szczęście, ostatecznie dotarłem do celu bez jakichkolwiek przesiadek i to jeszcze tego samego dnia.


KOBIETY NA SKUTERACH

Widok, który mnie od pierwszego momentu mocno zaintrygował i nieustannie elektryzował przez cały pobyt na Sumatrze, to kobiety w muzułmańskich strojach jeżdżące na skuterach. Ich fotografowanie stało się niemal moją obsesją :-)


































ŻYCIE TOWARZYSKIE

Ludzie są tu bardzo otwarci, pogodni, serdeczni i ciekawi wszystkiego. Widok białego człowieka jest dla nich czymś egzotycznym, nie uchodzącym uwagi. Będąc w miejscu publicznym w zasadzie nieustannie wyczuwa się czyjś uważny wzrok na sobie. Szkoda tylko, że prawie nikt tu nie mówi po angielsku.
Na mieście pozdrowienia słane przez pieszych czy osoby na skuterach są tu na porządku dziennym. Wystarczy zatrzymać się na chwilę na chodniku, a od razu zbiera się wianuszek ciekawskich ludzi, z których część dyskretnie fotografuje każdy twój ruch. Wielokrotnie pytano mnie o wspólną pamiątkową fotografię a kilka razy też usłyszałem prośbę o dotknięcie mojego nosa, którego długość znacznie wykracza poza tutejszy standard.
Mężczyźni nagminnie zagadują próbując zaoferować jakąkolwiek pomoc za symboliczną kwotę a młode dziewczyny zaś często, bez skrępowania i zwłoki wypytują o imię, wiek, stan cywilny i ilość posiadanych dzieci a po usłyszeniu odpowiedzi uciekają zawstydzone zasłaniając przy tym usta i głośno chichocząc.
































POTRAWY I JEDZENIE ULICZNE

Nie zna smaku życia ten, kto choć raz nie spróbował prawdziwej azjatyckiej kuchni. Najlepsza jest oczywiście kuchnia uliczna, gdzie potrawy są przygotowywane wyłącznie ze świeżych produktów, na oczach przechodniów. To prawdziwa ekstaza dla żołądka. Jednak nie będę się tu rozpisywać, niech poniższe fotki przekażą to, co mam na myśli.


Pierwszy posiłek na Sumatrze, w barze gdzieś w bezkresnych slumsach Bandar Lampung.


Przydrożna knajpka dla kierowców ciężarówek.


A to tylko fragment kulinarnej oferty tej knajpki.


Bardzo się ucieszyłem, gdy po kilku dniach ponownie trafiłem do tej samej knajpki, bo jedzenie było tu naprawdę pyszne.




Lokalna potrawa. W menu figurowała pod nazwą: Małe solone kalmary z cuchnącą fasolą, podane z ryżem i jajkiem. A do tego zamówiłem sobie sok zblendowany ze świeżego smoczego owocu.


Kurtuazyjny obiad w restauracji. Jednak to już nie to samo, co oferuje kuchnia uliczna.
Za mną są stoliki dla tych, którzy nie lubią lub nie chcą siedzieć na krzesłach. A takich klientów była tu większość.




Gotowane bataty.


Zupa żeberkowa, smażona ryba, tradycyjne indonezyjskie danie nasi goreng w wersji z owocami morza (tj. smażony ryż z dodatkiem krabów i kalmarów), sok z longanów i talerz zieleniny.




Napój z longanów, według mnie najsmaczniejszego owocu na świecie.


Pamiątkowa fotka z szefową i całym zespołem, który był zaangażowany w przygotowanie obiadokolacji (patrz trzy powyższe fotki).




Bar dla pracowników zatrudnionych w wielohektarowych ogrodach.


I jeden z posiłków, które tam serwowali.


Podwieczorek w pokoju gościnnym na macie położonej na podłodze. W domu, gdzie także nocowałem, nie było krzeseł ani stołów. Jestem przekonany, że nie tylko w tej wsi ale i w promieniu stu kilometrów nikogo nie stać na taki luksus.


Obiad. Racuchy były wykonane z owoców bananowca rosnącego tuż przy domu.


Lokalny przysmak o nazwie lammang przygotowywany na specjalne okazje. Jest to kleisty ryż upieczony w piecu w łodydze bambusa (na fotce po prawej). Po wyjęciu z łodygi rozciętej podłużnie za pomocą maczety jest maczany w czekoladzie sporządzonej z ziaren lokalnego kakaowca (specjalistów od chemii spożywczej pewnie teraz szlag trafia, że nie ma w tym żadnego ich udziału ;-)






OWOCE I WARZYWA

Podczas mojego pobytu na Sumatrze miałem okazję skosztować owoce i warzywa, których dotąd nie próbowałem a nawet takie, o których istnieniu wcześniej nawet nie słyszałem. Niestety, nie był to sezon na duriany, więc ich degustację znowu musiałem przełożyć na inną okazję.


Typowy wielohektarowy ogród służący do uprawy owoców i warzyw na skalę przemysłową. Wszystko tu rośnie całkowicie bezładnie, bez ingerencji człowieka. Warunki klimatyczne i glebowe są jednak tak doskonałe dla wegetacji, że nie trzeba tego doglądać ani niczego pielęgnować. Jestem przekonany, że gdyby wetknąć tu w ziemię na przykład widelec, to już po kilku dniach by wypuścił pierwsze listki ;-)


Stragan z owocami.






Smoczy owoc, znany też pod nazwami: pitaja i pitahaja. Tutejsza odmiana ma miąższ w buraczanym kolorze. Na Sumatrze sztuka smoczego owocu odpowiada cenie jabłka w polskim warzywniaku.


Salaka zwana też wężowym owocem lub skórą węża.


Miąższ salaki z wyglądu przypomina ząbki czosnku, ale w rzeczywistości ma niepowtarzalny dość słodki smak z orzeźwiającą kwaskowatą nutą.


Longany zwane też smoczymi oczami. Smak tego owocu porównałbym z kompozycją miodu lipowego z owocem róży. Jest to najsmaczniejszy owoc na świecie, jaki dotąd miałem okazję spróbować.


Jadalny owoc pandana wonnego. Produkuje się z niego również perfumy i odświeżacze powietrza.


Dojrzewający chlebowiec.


Jadalne owoce drzewa ogórkowego.


Kwiat i jeszcze niedojrzałe owoce najsmaczniejszej na świecie sumatrzańskiej kawy.


Bardzo słodkie owoce drzewa pigwicy. Trzeba jednak uważać na pestki z haczykami, które mogą utknąć w gardle podczas połykania.


DZIKIE PSZCZOŁY I MIÓD PSZCZELI

Na Sumatrze żyje wiele gatunków pszczół, w tym przede wszystkim dzikich, mających swoje gniazda w pniach drzew i na gałęziach drzew lasu deszczowego. Stąd, jest tu naprawdę duża różnorodność miodów. Ciężko się w tym połapać.


Pasieka z dzikimi pszczołami we wsi Pemerihan. W każdym ulu mieszka inny gatunek pszczół.


Wejście do ula jest wykonane przez pszczoły z ceramicznego materiału. Takie konstrukcje widziałem też wysoko na drzewach sumatrzańskiego lasu deszczowego.


Świeżo otwarty ul z widocznymi komórkami plastra. O dziwo, pszczoły nie stawiały żadnego oporu.


Próbowanie smaków miodu z różnych uli za pomocą plastykowej słomki. Każdy miód był inny a najciekawsze smaki miały miody naturalnie sfermentowane.


Sfermentowany i wciąż fermentujący miód, który przywiozłem do Polski dla osłody jesiennej pogody.


TROPIKALNY LAS DESZCZOWY PARKU NARODOWEGO BUKIT BARISAN SELATAN

Park narodowy Bukit Barisan Selatan to obszar chroniony na południowej Sumatrze, położony wzdłuż grzbietu górskiego Bukit Barisan. Jest on wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Pokryty jest dziewiczymi lasami, w skład których wchodzą: tropikalny las deszczowy, las górski, las nadmorski i las namorzynowy. Żyją tu między innymi zagrożone lub skrajnie zagrożone wyginięciem, w większości endemiczne: słonie sumatrzańskie, nosorożce sumatrzańskie, tygrysy sumatrzańskie, langury sumatrzańskie, kukułki sumatrzańskie, niedźwiedzie malajskie, argusy malajskie, jeżozwierze malajskie, tapiry malajskie, gibbony czarnorękie (siamangi), jaszczurki Pinokio, dzioborożce, makaki afrykańskie i świnie pręgowane.
Lasy deszczowe Indonezji i Malezji, w skład których wchodzi las tego parku narodowego, należą do najbardziej niebezpiecznych na świecie, zaraz po lasach deszczowych dorzecza Amazonii i lasach Kotliny Konga.


Z dyrektorem parku narodowego Bukit Barisan Selatan w trakcie ustalania programu mojego pobytu.


Spełniło się moje marzenie i w końcu trafiłem do... zielonego piekła :-o










W dżunglę ruszałem zawsze w towarzystwie jednego lub dwóch rangerów.


W innej lokalizacji parku narodowego towarzyszył mi doświadczony przewodnik (mieszkaniec jednej z okolicznych wsi rekomendowany przez dyrektora parku).




Orzeźwiająca kąpiel w takim miejscu na długo pozostaje w pamieci. W wodzie było bardzo dużo rybek wykonujących mi darmowy peeling.


Raflezja Arnolda - pąk największego kwiatu na świecie. Występuje w niektórych lasach deszczowych południowo-wschodniej Azji. W tym rejonie parku narodowego jest bardzo rozpowszechniona. Opinia rangerów, że ten pąk zakwitnie najbliższej nocy, potwierdziła się.


Kwitnąca raflezja Arnolda to dość rzadki widok, gdyż zakwita jedynie raz na kilka lat i kwitnie wtedy tylko przez pięć dni.


Kwiaty raflezji dochodzą nawet do 120 cm średnicy i 11 kg wagi. Raflezje namierzone w lesie przez pracowników parku są otaczane płotkiem z patyków. Ma to znaczenie jedynie symboliczne.


Ślad stopy tygrysa sumatrzańskiego. Na ścieżkach wydeptanych przez ludzi lub zwierzęta można ich zaleźć dosłownie setki.


Co sobie myślą tygrysy, gdy znajdują odciski moich butów?


W tropikalnym lesie deszczowym jest nie tylko niebezpiecznie. Jest przede wszystkim magicznie i pięknie.


Pijawka wessana w palec dłoni rangera. Pijawki są dużym problemem dla odwiedzających lasy deszczowe Sumatry. Żyją w ściółce i są tu ich niezliczone ilości. Co kilka - kilkanaście minut trzeba zdejmować z siebie dziesiątki tych "cyborgów". Swoje potencjalne ofiary wyczuwają na wiele sposobów - posiadają do kilkunastu par oczu, wyposażone są w czujniki podczerwieni towarzyszącej wydzielanemu ciepłu, czujniki dwutlenku węgla, który jest wydychany z płuc, i czujniki drgania powietrza. Ich otwory gębowe posiadają przyssawki, wspomagające je haczyki oraz mocne szczęki do przecinania skóry, a zdecydowana większość pijawek posiada również przyssawki na ich drugim końcu. A wszystko to tylko po to, by jak najskuteczniej dopaść żywiciela i ugasić pragnienie jego życiodajną krwią.


Nie wystarczy podnieść nogawki, by się pozbyć intruzów. Trzeba włożyć naprawdę sporo wysiłku i sprytu w to, by je skutecznie oderwać od skóry. Źle chwycone wydłużają się jak żelki i ostatecznie wyślizgują się z trzymających je palców. Najtrudniej jednak usuwa się pijawki, które przyczepiły się do skarpety. Są one tak mocno przytwierdzone, że odrywa się je kawałek po kawałku, przy czym dużo krwi rozbryzguje się na boki.


Pijawki wydzielają hirudynę, która utrudnia krzepnięcie krwi, co wzmacnia efekt wizualny.


Odpoczynek w hamaku. Jest to jedyny sposób, żeby zdystansować się od krwiożerczych pijawek.


Pióra samca argusa malajskiego. Jest on znany z niezwykłego wzoru na piórach przypominającego oczy i imponujących zachowań w okresie godowym (w sieci bez problemu można znaleźć odpowiednie filmiki).


W Rhino Camp zaproponowano mi noclegi w drewnianym domku, ale bez wahania zdecydowałem, że będę spać w moim namiocie. Nocne odgłosy dżungli a zwłaszcza wrzaski gibbonów o wschodzie Słońca wynagrodziły z nawiązką spanie na twardej podłodze.


Woda wypływająca z obciętej liany jest bezpośrednio zdatna do picia bez potrzeby jej uzdatniania. Pitną wodę można też znaleźć w łodygach bambusa. Jednak tylko niektóre z tych roślin ją gromadzą.


Woda do zaparzenia kawy była pozyskana z liany.


Przejście przez rzekę. Ze względu na "niepewne" dno lepiej nie zdejmować butów. Zresztą, i bez tego były totalnie mokre w środku.


Walkę o dostęp do światła słonecznego na ogół wygrywają najszybciej i najwyżej rosnące drzewa.


Mam wrażenie, że to potężne drzewo rośnie tu od zawsze.


To są korzenie powietrzne drzewa o nazwie ficus altissima osiągających wysokość kilkudziesięciu metrów. Wyżej, na ich przedłużeniu zaczyna się pień drzewa zakończony liściastą koroną.


Wieczorne mycie słoni w Elephant Protection Center.




Jedna z nocnych eskapad w tropikalną dżunglę.


Wyszukiwane odbijających światło oczu.


Grzyb, który świeci w nocy.


Motyl w polskich barwach narodowych.


Ten motyl był wielkości ludzkiej dłoni.


RAJSKIE PLAŻE SUMATRY (i nie tylko rajskie)

Przyroda Sumatry to nie tylko tropikalny las deszczowy pełen zabójczych roślin i zwierząt. Jest tu też wiele rajskich plaż i na szczęście w większości wciąż bez turystów i jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej. Jednym z wyjątków jest rajska plaża w Krui, gdzie wprawdzie istnieje infrastruktura turystyczna, ale mimo to nie spotkałem tam żadnych turystów. Na pytanie o ten stan rzeczy dostałem odpowiedź, że to z tego powodu, iż już za miesiąc kończy się sezon. W sumie odpowiedź jest logiczna ale chyba nie do końca sensowna. Hmmm..., a może jest dokładnie na odwrót. Sam już nie wiem ;-)






















ROZMAITOŚCI

Poniżej jest wszystko to, co nie zmieściło się powyżej (na koniec udało mi się napisać coś logicznego;-)


Wypłata z bankomatu. I w ten sposób w mgnieniu oka stałem się multimilionerem. To jednak starczyło mi jedynie na tydzień.


Komisariat policji. Myślę, że nikt z mieszkańców tego miasteczka nie ma wątpliwości, kto ma tu zawsze rację ;-)


Regały z lokalną kawą w ekskluzywnym supermarkecie. Podobną wystawę mam teraz w moim mieszkaniu :-)
Nie jest tajemnicą, że najlepsza kawa na świecie jest właśnie na Sumatrze. Ze względu na unikalne własności gleby i niepowtarzalny sposób wypalania ziaren nawet ta najtańsza, serwowana na prowincji w podrzędnych barach jest łagodna dla żołądka, ma wyśmienity smak, i nie jest ani kwaśna ani gorzka.


Trasa jednego z odcinków drogi powrotnej do kraju. Wygląda to tak, jakby się piloci "niechcący" zdrzemnęli w przestworzach, na chwilę zaraz po minięciu Sumatry a potem na dłużej nad Morzem Arabskim.


KILKA FILMIKÓW NA ZAKOŃCZENIE


Scena z życia w Bandar Lampung po zachodzie Słońca.



Przejazd taksówką motocyklową w Kota Agung.



Meczet w Krui.



W meczecie w Bandar Lampung 1/2.



W meczecie w Bandar Lampung 2/2.



W hinduskiej świątyni w Bandar Lampung.



Na rajskiej plaży w Krui.



Z rangerem w Rhino Camp parku narodowego.



Słonie w Elephant Conservation Center parku narodowego.



Gibbony czarnorękie (siamangi) w koranch drzew 1/2.



Gibbony czarnorękie (siamangi) w koronach drzew 2/2.



Raflezja Arnolda - największy kwiat na świecie.



Takie tam wywody.



Pijawka na drzewie.



Pijawka na moich spodniach.



Woda z liany 1/2.



Woda z liany 2/2.



Coś tam jest, bo słychać szelest liści. Tylko co? Głodny tygrys czy wystraszony gibbon?