Rekonesans po opiumowym Złotym Trójkącie (Tajlandia), 2024/2025

Mianem Złotego Trójkąta określa się obszar nielegalnych upraw maku lekarskiego, z którego wytwarza się opium służące do produkcji heroiny. Obejmuje on swoim zasięgiem część terytorium Tajlandii, Mjanmy i Laosu. Czasami uwzględnia się tu też przylegające rejony przygraniczne Wietnamu i Chin. Wraz z tzw. Złotym Półksiężycem rozpościerającym się przez Afganistan, Pakistan i Iran stanowi on główne skupisko produkcji i sprzedaży opium na świecie. Na obszarze Tajlandii Złoty Trójkąt pokrywa się mniej więcej z obszarem Średniogórza Tajskiego, gdzie liczne pasma górskie i wzgórza porośnięte są trudnodostępną dżunglą.
Istnieją tu dwa światy, przecinające się ze sobą na wielu płaszczyznach. Pierwszy to ten, w którym życie na ogół upływa bardzo skromnie ale spokojnie. I ten drugi świat, ukryty przed wzrokiem ciekawskich, do którego niektórzy trafiają tylko raz w życiu, pojawiają się w nim okazjonalnie od czasu do czasu albo traktują to jako sposób na życie, gdzie jedni szybko się bogacą a ci co nie mają szczęścia trafiają na dziesiątki lat do ciężkiego więzienia.


Mapa obejmująca Tajlandię, Mjanmę i Laos z zaznaczonym na czerwono opiumowym Złotym Trójkątem (źródło: Internet).


Przeloty

W każdej dalekiej podróży przeloty zajmują zauważalną część czasu. Tak było i tym razem. Religie zmieniały się jak w kalejdoskopie - co przesiadka to inna religia. Rozpoczęcie podróży było w chrześcijańskiej Polsce, przesiadka w muzułmańskim Omanie a celem podróży była buddyjska Tajlandia. Miało to swoje odzwierciedlenie przede wszystkim w symbolach religijnych znajdujących się na lotniskach i w strojach pasażerów. Same zaś przeloty odbywały się nad Morzem Czarnym i Syrią, gdzie w dniu przelotu miały miejsce otwarte konflikty zbrojne.


Alpy Szwajcarskie widziane z okna samolotu.


Przelot nad Morzem Czarnym.


Przelot nad Syrią.


Na lotnisku w Maskat (Oman).


Na lotnisku w Maskat (Oman).


Ta strzałka widziana z okna samolotu najprawdopodobniej wskazuje kierunek do Mekki, najświętszego miasta muzułmanów.


Wschód Słońca w przestworzach, gdzieś nad Zatoką Perską.


Olbrzymi posąg na lotnisku w Bangkoku (Tajlandia).


Buddyzm - religia, architektura

Buddyzm - film 1
Buddyzm - film 2
Buddyzm - film 3
Buddyzm - film 4








































































Jedzenie uliczne

Jedzenie serwowane na ulicznych straganach jest bardzo popularne w Tajlandii. Jest ono zdrowe, smaczne i bardzo tanie. Uwagi dotyczące "niskiej jakości" potraw oraz zapewnienia co do wystąpienia problemów gastrycznych są mocno przesadzone. Tak, jadłem surowe owoce i warzywa, jadłem galaretki sprzedawane na wagę, jadłem sushi z elementami surowego mięsa ryb, piłem nieprzegotowaną wodę, piłem drinki z kostkami lodu uzyskanymi najprawdopodobniej z nie przegotowanej wody, jadłem sałatę opłukaną na moich oczach wodą prosto z kranu, próbowałem smażonego mięsa niewiadomego pochodzenia sprzedawanego biednym lokalsom a mimo to nigdy nie miałem jakichkolwiek problemów gastrycznych. Poza tym, już przy drugim zamówieniu posiłku zapomniałem poprosić o to, żeby nie był zbyt pikantny i tak już zostało przez cały mój pobyt w Tajlandii (tj. co do ilości dodawanych przypraw zdawałem się na kucharza). Wprawdzie w Polsce nie jadam tak mocno przyprawionych potraw, ale było OK. Może czasami pierwotny smak potrawy był przez to niemal nie wyczuwalny, ale za to żołądek trawił absolutnie wszystko wręcz doskonale.
Z ciekawostek - na prowincji do usmażonych w całości ryb podają pałeczki. Czy ktoś wie, jak to ogarnąć? W dużych miastach białasom do zamówionych potraw na ogół z automatu podają zestaw sztućców złożony z dużej łyżki i widelca. Dotyczy to również frytek a czasami też i zup. A tak przy okazji, ziemniaki, chleb, ser i masło w północnej Tajlandii zaliczane są do produktów egzotycznych i trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia by móc zjeść frytki albo kanapkę (poziom trudności jest tu zbliżony do wygrania czwórki w totka). Mimo, że z północnej Tajlandii jest daleko do oceanu, powszechne i tanie są tu potrawy z owoców morza: krewetek, krabów, skorupiaków, ośmiornic czy kałamarnic. Na "szanujących się" bazarach można też nabyć różne rodzaje smażonych robaków (skrzydlatych i pełzających), ale nie próbowałem tego, więc się nie wypowiadam (degustację robaków i durianów zostawiłem na kolejny przyjazd).
























































Transport kołowy

Transport publiczny w Tajlandii jest bardzo rozbudowany, zwłaszcza ten miejski. Kursują tu autobusy, marszrutki zwane tu songthaew, taksówki samochodowe i skuterowe oraz motoryksze zwane tu tuk-tukami. Szczególnie polecam taksówki skuterowe, które jeżdżą "na trzeciego", na czerwonym świetle, pod prąd, po trawnikach i chodnikach, po zamkniętych z powodu remontu ulicach, ale dzięki nim można się dostać błyskawicznie na drugi koniec miasta także w godzinach szczytu (własny kask choćby rowerowy, którego nie zabrałem ze sobą, jest jednak mocno wskazany).
Generalnie, w Tajlandii nie przestrzega się przepisów ruchu drogowego a wskaźnik wypadków drogowych jest największy na świecie. Miejscowi na północy Tajlandii wyróżniają dwa style jazdy - tajski i chiński. W uproszczeniu styl tajski polega na wyprzedzaniu na podwójnej ciągłej linii. Zaś styl chiński polega na zajeżdżaniu drogi w ostatniej chwili przez pojazd znajdujący się na podporządkowanej, co zawsze zmusza auto z pierwszeństwem przejazdu do gwałtownego hamowania. Wygląda to tak, jakby kierowcy na drodze podporządkowanej specjalnie wyczekiwali odpowiedniego momentu, by stworzyć zagrożenie w ruchu ulicznym.

Autobus - film
Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, na zakręcie i przy bardzo ograniczonej widoczności w wykonaniu kierowcy autobusu rejsowego z Chiang Rai do Chiang Mai. Chwilę później było wyprzedzanie samochodu na przejściu dla pieszych i przy prędkości przekroczonej o ponad 30 km/h. Takie sytuacje powtarzały się wielokrotnie.



Gdyby nie policjant kierujący ruchem, żaden kierowca nie zwrócił by uwagi na to, że jest tu przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną.


Tuk-tuk czyli lokalna motoryksza.


Tuk-tuk czyli lokalna motoryksza.


Songthaew czyli lokalna marszrutka.


Songthaew czyli lokalna marszrutka (otwarte tylne drzwi nikomu tutaj nie przeszkadzają).


Autobusy międzymiastowe.


Na dworcu autobusowym w Fang.


Na dworcu autobusowym w Fang (dla dociekliwych - to nie ja, ja jestem na poprzedniej fotce).


Kontrola biletów w autobusie międzymiastowym.


Sylwester

W Tajlandii nowy rok obchodzi się trzykrotnie: na przełomie grudnia i stycznia, w styczniu lub lutym oraz w marcu lub kwietniu. Pierwsze święto związane jest z kalendarzem gregoriańskim, drugie dotyczy chińskiego kalendarza księżycowo-słonecznego z II w. p. n.e. a trzecie odnosi się do nowego roku buddyjskiego zaczynającego się 543 lata przed narodzeniem Chrystusa.

Sylwester - film 1
Sylwester - film 2
Sylwester - film 3
Sylwester - film 4
Sylwester - film 5
Sylwester - film 6


Masaże

W Chiang Mai znajduje się kilkanaście renomowanych i uznawanych na całym świecie szkół masażu, do których zjeżdżają się pobierać nauki adepci ze wszystkich kontynentów. Szkoły te bazują na przekazach sięgających starożytności łącząc różnorakie techniki wykonywania masażu z innymi sposobami uzdrawiania jak ziołolecznictwo czy też specyficzne techniki oddechowe i ruchowe. Stąd, nie bez przesady Chiang Mai jest nazywane sanktuarium holistycznego uzdrawiania.
Na terenie starego miasta znajduje się niezliczona ilość salonów masażu; jest ich zazwyczaj kilka na każdej ulicy. Stąd, zabiegają one o każdego klienta na wiele sposobów a zwłaszcza wysoką jakością wykonywanych usług, bo konkurencja jest tu naprawdę duża.
Wizyta w salonie kojarzy się z wizytą w świątyni. Poprzedza ją tradycyjne tajskie przywitanie w formie ukłonu z dłońmi złożonymi jak do modlitwy. Przed wejściem do salonu zmienia się obuwie a masażystka myje klientowi stopy. Wystrój wnętrz jest nastrojowy, w klasycznym buddyjskim stylu. Z głośników rozlega się kontemplacyjna muzyka. Wyraźnie wyczuwalna jest też życzliwość i atencja całego personelu. Każdy masaż poprzedza i kończy wypicie ziołowej herbaty o specjalnym składzie - pierwsza ma na celu przygotowanie ciała do masażu a druga ułatwić regenerację po nim. Sam masaż na ogół masażystka poprzedza krótką modlitwą dedykowaną jego skuteczności. Masażystki, choć na ogół nie mówią po angielsku, uważnie obserwują reakcje masowanej osoby i co chwila upewniają się, czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Czas masażu oznacza tylko i wyłącznie czas masowania, a wszelakie czynności przygotowawcze i następujące po masażu wykonywane są poza tym czasem. Wśród szerokiej gamy masaży powszechnie dostępne są tu masaże: tradycyjny masaż tajski będący połączeniem technik uciskowych z elementami tzw. biernej jogi (ang. traditional Thai massage), masaż uciskowy całego ciała z użyciem różnego rodzaju olejków (ang. oil body massage), masaż uciskowy stóp (ang. foot massage) i masaż uciskowy tkanek głębokich wykonywany forsownie za pomocą łokci i kolan masażystki (ang. deep tissue massage). Jest to też unikalne miejsce na świecie, gdzie wykonywany jest tajski masaż jogiczny (ang. Thai yoga massage, Thai warrior massage), będący połączeniem tradycyjnego masażu tajskiego z technikami starożytnej hinduskiej jogi, gdzie oprócz technik uciskania, rozciągania i skręcania charakterystycznych dla masażu tajskiego wprowadza się przybieranie przez osobę masowaną i masażystkę pozycji znanych z praktyki jogi oraz stosuje się odpowiednie techniki oddechowe dostosowane do wykonywanych czynności ruchowych (dla ułatwienia osoba masowana podczas wykonywanych zabiegów naśladuje oddech osoby masującej).



Salon masażu prowadzony przez byłe więźniarki.


Salon masażu tajskiego, gdzie masaże wykonują osoby niewidome.


Chiński salon masażu.


Typowy baner reklamowy z cennikiem (według średniego kursu NBP z przełomu 2024/2025: 1 baht = 1/9 zł.).


Stanowiska do masażu stóp.


Wnętrze jednego z salonów masażu.


Wnętrze jednego z salonów masażu.


Wnętrze jednego z salonów masażu.


Degustacja ziołowej herbaty poprzedzająca masaż o składzie zwiększającym jego efekt.


W pełnej gotowości na masaż w specjalnie do tego dedykowanym stroju.


W trakcie masażu stóp.


W trakcie masażu uciskowego klasycznego.


W trakcie masażu tajskiego.


W trakcie masażu tkanek głębokich.


Po masażu.


Ziołowa herbata podawana po masażu o składzie mającym na celu przyspieszenie regeneracji po tym wysiłku.




Praktyka jogi

Chiang Mai jest zdecydowanie najlepszym miejscem w Tajlandii do praktykowania jogi. Zlokalizowanych jest tu kilkanaście szkół z wieloletnią tradycją oferujących profesjonalne, wielotygodniowe kursy, w których licznie biorą udział przyszli jogini i joginki z Europy i Ameryki Północnej. Nakładanie się wpływów cywilizacji chińskiej i hinduskiej odzwierciedla się tu w bogatym wyborze różnych stylów jogi takich jak: Anusaranga joga, Ashtanga joga, Hatha joga, Vinyasa joga czy też Yin joga.
Bez trudu można też zapisać się na pojedyncze zajęcia jogi w ośrodkach stricte turystycznych oferujących niesamowitą atmosferę i spotkać tam uczestników dosłownie z każdego zakątka świata. Oprócz praktykowania jogi w którymś z wymienionych stylów można też wziąć udział w tzw. autorskich zajęciach jogi wyciszających lub doenergetyzowujących umysł i ciało pod dużo mówiącymi nazwami: Dynamiczny przepływ, Łagodny przepływ, Łagodne rozciąganie, Wieczorne odreagowanie, Joga dla elastyczności, Terapeutyczny ruch i mobilność,...



Na chwilę przed praktyką jogi, czyli w czasie przeznaczonym na wyciszenie się.


Przygotowanie do Virabhadrasany I czyli do pozycji Wojownika I (z nauczycielem Wee).


Virabhadrasana I czyli pozycja Wojownika I.


W swastikasanie, czyli w siadzie skrzyżnym (z nauczycielką Tong).


Vrksasana, czyli pozycja drzewa (z nauczycielką Nat).


Po zakończeniu praktyki jogi. Zmęczeni ale zadowoleni, czyli tak jak zawsze.


Prowincja, rejony przygraniczne, dżungla,...


Poletka ryżowe.


Plantacja herbaty.








W tle przydrożna, samoobsługowa stacja benzynowa.


Druga nazwa Tajlandii to Kraj Uśmiechniętych Ludzi. Nie sposób się nie zgodzić z tą opinią.






Przede mną czterogodzinna podróż w górę rzeki ku samej granicy z Mjanmą w dziką dzikość.




Lokalny przewodnik po dżungli.


Tym zalesionym grzbietem w tle wiedzie szlak przemytniczy do Mjanmy. Szczypta opium ma tu większą wartość niż ludzkie życie.


Palma kokosowa.


Banan prosto ze ściętej gałęzi. 100% eko, bez jakiejkolwiek chemii. Smaku nie będę opisywać, zostawię to poetom ;-)






Dżungla w górach zimą o poranku. Wilgotno, spadające na nos wielkie krople wody i przeraźliwe zimno. To najbardziej zapamiętałem.




Kwiaty i rośliny ozdobne północnej Tajlandii

Poniższe fotki są wykonane zimą. Mogę się tylko domyślać, że wiosna jest tu naprawdę fantastyczna.