Trekking po Parku Narodowym Varangerhalvøya, Norwegia, 2019
Zwięzłe informacje o parku narodowym
- Jest położony w norweskim Finmarku około 500 km za kołem polarnym.
- Jest najbardziej na północ wysuniętym parkiem narodowym w kontynentalnej Europie.
- Jest jednym z najdzikszych i najtrudniej dostępnych parków Europy.
- Zajmuje wewnętrzną część Półwyspu Varanger.
- Krajobraz parku został uformowany przed epoką lodowcową i w takiej formie przetrwał okres zlodowacenia niemal w niezmienionej formie do czasów dzisiejszych. Stąd, przedstawia on obraz tego, jak wyglądała Europa kilka milionów lat temu.
- Uogólniając, jest to skalisty płaskowyż poprzecinany licznymi potokami często płynącymi głębokimi dolinami lub kanionami.
- Park znajduje się w rejonie polarnej tundry. Nie ma tu drzew ani krzewów. Generalnie, roślinność jest bardzo uboga lub całkowicie jej brak.
- Można tu spotkać liczne stada częściowo udomowionych reniferów a czasami też lisa polarnego.
- Latem panuje tu polarny dzień a słońce nie chowa się za horyzont nawet na chwilę.
- Półwysep jest otoczony oceanem, stąd pogoda zmienia się błyskawicznie. Dominuje tu silny i lodowaty wiatr z północy oraz ulewne deszcze.
Turystyka w parku narodowym
Mimo, że jest to park narodowy, nie ma tu wyznaczonych tras, pól namiotowych ani jakiejkolwiek innej infrastruktury turystycznej. Stąd samemu trzeba opracować własną trasę przemarszu. Można tu polować, łowić ryby, biwakować w dowolnym miejscu oraz palić ogniska. Można też na wędrówkę zabrać ze sobą swojego psa. A wszystko to z tego powodu, że park jest odwiedzany zaledwie przez kilkudziesięciu turystów rocznie, którzy w tej liczbie nie stanowią zagrożenia dla jego walorów.
Opis wyprawy
Głównym celem wyprawy było przejście najtrudniejszych i najbardziej odległych fragmentów tego parku narodowego. Trasa obejmowała przemarsz wzdłuż rzeki Sandfjordelva zaczynając od jej ujścia do Morza Barentsa aż do jej źródlisk a następnie dotarcie do centralnej części parku. Do pokonania było miedzy innymi kilka niebezpiecznych kanionów. Następnym etapem był powrót do cywilizacji poprzez rozległe kamieniste pustkowia i obszary pokryte rumoszem skalnym, które często były spowite gęstą mgłą ograniczającą widoczność do kilkudziesięciu metrów. W trakcie prawie trzytygodniowej wyprawy nie spotkałem żadnego człowieka. Mimo pełni lata (przełom lipca i sierpnia) temperatura powietrza nigdy nie przekroczyła 10 stopni i wciąż zalegały tam liczne pola śniegowe. Pogoda dopisała - jeśli padało to tylko nocami. Komary pojawiały się jedynie sporadycznie i nie stanowiły problemu.

Trasa przemarszu.

Trzeba mieć sporo szczęścia, żeby się natknąć na taki znak.








Górska chatka o nazwie Telegrafhytta znajdująca się na rzeką Sandfjord.





Na terenie parku żyją tysiące renifrów. Z innych zwierząt widziałem jedynie polarnego lisa.





Pierwsze dni sierpnia a tu dopiero początek wiosny.



Fragment zestrzelonego w czasie drugiej wojny światowej radzieckiego samolotu produkcji amerykańskiej.




Górska chatka o nazwie Ragnarokk znajdująca się w samym środku parku narodowego. Trzy miesiące przede mną odwiedzona przez policję reniferową, a w międzyczasie stała pusta. Najbardziej zdziwiło mnie to, że były tam nawet białe prześcieradła. A tak na marginesie, czy ktoś wie, czym zajmuje się policja reniferowa?


















Kwiaty maliny moroszki - niezwykle cenionej w Laponii za walory smakowe i leczniczne owoców.


Komitet powitalny oczekujący mnie na mecie ;-)